Działacze

Henryk Kula

22/09/2017 12:23

Stojący od 26 sierpnia 2016 roku na czele Śląskiego Związku Piłki Nożnej Henryk Kula urodził się 17 czerwca 1956 roku "na Woli" jak mówią mieszkańcy wsi leżącej w powiecie pszczyńskim, w gminie Miedźna.


W rodzinnej miejscowości chodził do szkoły podstawowej, a następnie ukończył liceum ogólnokształcące w Pszczynie. Pozostając na ścieżce edukacyjnej dodajmy, że kolejny szczebel nauki pokonał kończąc Akademie Górniczo-Hutniczą w Krakowie. Z tytułem inżyniera projektowania i budowy kopalń związał się zawodowo w Przedsiębiorstwem Robót Górniczych w Mysłowicach i przez 34 lata - używając piłkarskiego języka - był wierny jednym barwom, budując 28 kopalń! Po drodze uzupełnił swoje wykształcenie kończąc podyplomowe studia na Wydziale Organizacji i Zarządzania na Politechnice Gliwickiej. Ponad 10 lat temu przeszedł na emeryturę, ale to nie znaczy, że przestał pracować. Wręcz przeciwnie jako pełnomocnik zarządu do spraw rozwoju Konsorcjum Przedsiębiorstw Robót Górniczych i Budowy Szybów w Mysłowicach nadal "siedzi w branży", a ponadto prowadzi firmę "Hanbud" PUH.

- Jestem typowym Ślązakiem - mówi Henryk Kula. - Pochodzę z rodziny, w której ciągle bardzo żywe są echa... Powstań Śląskich. Janosze, Kule i Niesyty, walczący o Polskę to moi przodkowie. Bóg, Honor i Mała Ojczyzna, to najważniejsze hasło mojej młodości. Pamiętam, że w czasach dzieciństwa czytałem "Sztandar Młodych", babcia podsuwała mi "Rycerza Niepokalanej", a rodzice, dziadkowie i wujkowie zbierali się słuchać Radia Wolna Europa. Ojciec był działaczem społecznym, a ja idąc jego śladem też działałem w środowisku. Gdy miałem 17 lat zorganizowałem drużynę juniorów przy LZS Wola i na rowerach jeździliśmy na mecze z pobliskim drużynami. Pamiętam jak cieszyliśmy sie z remisu 4:4 z juniorami Górnika Brzeszcze.

Po juniorskiej przygodzie nastąpił jednak rozbrat z boiskiem, a do klubu z Woli Henryk Kula wrócił jako zawodnik... sekcji skata. Szybko jednak został działaczem i w latach 1984-1990 pełnił funkcję wiceprezesa, a przez następne 10 lat był prezesem. W 2000 roku w sportowym życiorysie Henryka Kuli rozpoczął się nowy rozdział. Został prezesem Podokręgu Tychy. Górnik zarządzający w pracy nawet tysiącem podwładnych szybko wykorzystał swoje organizacyjne doświadczenie i umiejętność kierowania ludźmi. Przez 16 lat udowodniał, że potrafi zjednoczyć piłkarskie środowisko. Jako jego reprezentant wszedł też z urzędu cztery kadencje temu do zarządu Śląskiego Związku Piłki Nożnej, a w 2004 roku został wybrany do grona prezydium, w którym od 2008 roku w roli wiceprezesa odpowiadał za rozgrywki i licencje oraz współpracował z Kolegium Sędziów. Od 2008 roku działał także w Polskim Związku Piłki Nożnej w Komisji Piłkarstwa Młodzieżowego i Amatorskiego.

- Wśród piłkarskich działaczy jestem osobą rozpoznawaną - dodaje Henryk Kula. - Z wszystkimi jestem "per-ty". Mogę nawet powiedzieć, że mam w PZPN-ie wielu kolegów, a w Śląskim ZPN sporo przyjaciół. To jest mój świat.

Na temat prywatnego życia Henryk Kula mówi niechętnie. Twierdzi, że jest konserwatystą w sprawach rodzinno-życiowych oraz liberałem w sprawach gospodarczych. Wybudował dom, ale mieszka w nim... córka. Prezes Śląskiego Związku Piłki Nożnej został z żoną w blokach.

- Dobrze nam tu - wyjaśnia Henryk Kula. - Mamy swoje 100 metrów kwadratowych. Wstaję rano. Robię śniadanie dla żony. Idę na spacer do pobliskiego lasu. Potem układam pracę w firmie i jadę do Katowic. W siedzibie na Francuskiej od 11.00 do 14.00 jestem do dyspozycji. Zresztą o każdej porze dnia można mnie złapać telefonicznie, bo zawsze znajdę czas dla kogoś kto nie wie jak rozwiązać piłkarski problem. Rozmawiam. Szukam wyjścia. Na pewno poświęcam na to wiele czasu, ale żona, która nie interesuje się piłką nożną już się d o tego przyzwyczaiła. Także starsza córka Luiza poszła śladem Grażyny, ale za to młodsza córka Karolina wyrosła na kibica. Niestety nie mogę tego powiedzieć o 8-letni wnuku, bo Bruno nie interesuje się piłką nożną. Za to żona dzieli ze mną inna pasję - podróże. Zjeździliśmy już kawał świata. Nie byliśmy jeszcze tylko w Afryce, ale Papua Nowa Gwinea, Australia, Hawaje, Wielka Rafa Koralowa, Mongolia, Syberia, Jezioro Bajkał i inne zakątki świata przemierzyliśmy wspólnie. Nasza ostatnia wyprawa, czyli tegoroczny "rejs": Nowy Jork, Filadelfia, Meksyk, Peru, Boliwia, Argentyna, Brazylia także pozostawiły niezapomniane wrażenia. I na pewno z tej przyjemności nie zrezygnujemy planując sobie urlop.

O odpoczynku jednak nie myśli. Pracuje z zapałem. Odwiedza kluby w regionie. Śledzi rozgrywki seniorów od ekstraklasy po klasę okręgową oraz obserwuje turnieje dla dzieci. Uważnie analizuje piłkarskie terminarze, bo chce być blisko tego co dzieje się w piłkarskim środowisku.

- W Ewangelii świętego Mateusza są słowa: "po owocach ich poznacie" i to jest moje motto - wyjaśnia Henryk Kula. - Dlatego nie będę mówił, opowiadał, obiecywał. Będę pracował. Święty Jan Paweł II powiedział: Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, lecz przez to, kim jest; nie przez to, co ma, lecz przez to, czym dzieli się z innymi. Tej maksymy chcę się trzymać dając z siebie najwięcej ile potrafię, a podsumowując moją kadencję zostanę oceniony.