Seniorzy

Metamorfoza Rakowa II w drugiej połowie

10/09/2017 22:20

W niedzielę o godzinie 11.00 w Częstochowie, na stadionie przy ulicy Limanowskiego, w 5 kolejce rozgrywek HAIZ IV liga - I grupa, spotkały się ekipy Rakowa II Częstochowa oraz Gwarka Ornontowice. Gospodarze z zawodnikami na co dzień występującymi w pierwszej drużynie byli faworytami do zgarnięcia kompletu punktów i tak się też stało, ale dopiero po przerwie.


O pierwszej połowie spotkania na pewno chcieliby zapomnieć zarówno kibice jak i piłkarze Rakowa. Podopieczni trenera Dawida Krzętowskiego nie mieli pomysłu na rozmontowanie obrony rywala i wykazywali się stoickim spokojem w rozegraniu. Brakowało im ostatniego podania otwierającego drogę do bramki. Zadania nie ułatwiała im dobrze zorganizowana defensywa ekipy Grzegorza Sikory.

W przerwie szkoleniowiec częstochowian przeprowadził szereg zmian, co okazało się idealnym posunięciem. Trzy kolejne akcje gospodarzy przyniosły im na początku drugiej części gry trzy bramki w 5 minut. Jako pierwszy na listę strzelców wpisał się Piceluk. Po wejściu w pole karne, uderzył technicznie w długi róg i pomimo interwencji bramkarz Gwarka nie dał rady obronić strzału. Po odebraniu futbolówki rywalom, piłkarze z Częstochowy od razu przeszli do ofensywy. Bezpańską piłkę na 20 metrze zebrał Sapała, przełożył na prawą nogę i siłowo uderzył w stronę bramki. Strzał był niesamowicie silny, w związku z czym bramkarz nie zdołał w porę interweniować, a piłka odbiła się od poprzeczki i wpadła tuż za plecy Stanka. Kilkadziesiąt sekund później Piceluk znów stanął przed wyśmienitą okazją, gdy po wrzutce ze skrzydła dołożył nogę do piłki. Ten strzał jednak wymierzony był prosto w bramkarza i futbolówka wróciła w pole, gdzie spadła pod nogi Mizgały, a ten nie mógł zrobić nic innego, jak dobitką podwyższyć wynik.

Trzy szybkie ciosy Rakowa ustawiły mecz. Goście próbowali co prawda wedrzeć się w pole karne, ale w ich grze widać było rosnącą frustrację, przez którą popełniali coraz więcej błędów. Z takich prezentów nie mogli nie skorzystać podopieczni Dawida Krzętowskiego. Sapała popisywał się w meczu dokładnymi podaniami i kiedy w 75 minucie gry podszedł do wykonania rzutu wolnego można było spodziewać, że nie zmarnuje takiej okazji. Z odległości około 20 metrów przymierzył w samo okienko bramki Stanka i mimo, że bramkarz wyciągnął się jak struna, zabrakło mu kilkunastu centymetrów, aby sięgnąć piłki.

Po czwartym trafieniu piłkarze trenera Grzegorza Sikory rzucili wszystkie swoje siły do ataku, co nie przyniosło im za wielu korzyści, a jedynie straty. Sośniak popędził prawym skrzydłem zostawiając obrońcę bez szans, dograł do Piceluka, a ten na wślizgu wpakował futbolówkę do bramki. Im bliżej końca meczu, tym coraz więcej zawodników drużyny gospodarzy zapędzało się pod bramkę rywali. Piłkę na linii pola karnego dostał Szcząber, który prostym zwodem zmylił obrońcę i w sytuacji sam na sam pokonał Stanka, podwyższając w 85 minucie meczu wynik na 6:0.

W ostatnich fragmentach meczu goście chcący zdobyć choćby honorowe trafienie z całych sił starali się pokonać niezawodną defensywę Rakowa. Jako pierwszy szczęścia spróbował Cepek, posyłając piekielnie mocny strzał, jednak w sam środek bramki. Na nieszczęście Górskiego, wypuścił on piłkę prosto pod nogi Sewerina, a ten instynktownie kopnął ją obok bramkarza w ostatniej akcji meczu ustalając wynik na 6:1.

Raków II Częstochowa – Gwarek Ornontowice 6:1 (0:0)
1:0 – Piceluk, 47 min
2:0 – Sapała, 48 min
3:0 – Mizgała, 51 min
4:0 – Spała, 75 min (wolny)
5:0 – Piceluk, 80 min
6:0 – Szcząber, 85 min
6:1 – Sewerin, 90 min
Sędziował: Marin Soja (Sosnowiec). Widzów 30.
RAKÓW: Kos (20. Górski) – Mesjasz, Duriska (46. Zębik), Krzyżak, Tomalski (46. Sośniak) – Mizgała (60. Kurek), Sapała, Boateng, Łabojko (46. Szcząber), Mondek (46. Kuśmierek) – Czerkas (46. Piceluk). Trener Dawid KRZĘTOWSKI
GWAREK: Stanek – Ferensztajn, Tomecki, Wilk, Saliński, Czajka – Oleksy, Kasprzyk (70. Winkler), Zdrzałek (70. Cepek), Wojtoń (60. Kramarczyk) – Sewerin. Trener Grzegorz SIKORA.    
Żółta kartka Sewerin

Łukasz Olszewski