Seniorzy

Trzecia porażka z rzędu LKS Goczałkowice

9/09/2017 21:17

Trudne jest życie beniaminka. W piątej kolejce rozgrywek HAIZ IV liga – II grupa zespół LKS Goczałkowice poniósł trzecią porażkę z rzędu, przegrywając na własnym boisku 0:1 z LKS Czaniec.


Mecz nie należał do najciekawszych, a obie drużyny grały w żółwim tempie. Mało było sytuacji podbramkowych, o tych stuprocentowych nawet nie wspominając. Z akcji wartych uwagi można wspomnieć o sytuacji z 23 minuty, gdy goście przeprowadzili kontrę lewą stroną boiska, a strzałem wysoko nad bramą zakończył ją Paweł Kozioł.

Gospodarze, ustawienie bardzo defensywnie, całkiem dobrze spisywali się w ostatnim kwadransie pierwszej połowy. Wówczas wprost w bramkarza strzelił z bocznego sektora boiska Dragon, następnie po ładnej akcji, z daleka uderzał Rączka, a chwilę później po rzucie rożnym przestrzelił Maśka. Nic więc dziwnego, że pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowo.
Po przerwie wciąż wiało nudą, ale... padł gol. W 64 minucie goście wyprowadzili zabójczą kontrę. Świerczyński przejął piłkę i długim podaniem uruchomił Nazdryna-Platnitskiego, który po przyjęciu strzelił pewnie z 13 metra, ustalając rezultat. Od tego momentu bowiem drużyna z Czańca nastawiła się na kontrataki, które wychodziły świetnie. Drużyna z Goczałkowic-Zdroju natomiast w ofensywie nie była w stanie nic zdziałać, a im bliżej było końca, tym bardziej gospodarze wydawali się zagubieni.

W 74 minucie dużo miejsca na linii pola karnego miał Paweł Kozioł, lecz jego strzał obronił Mrzyk. 3 minuty później nad bramką uderzył Nazdryn-Platnitski, a w 87 minucie nieczysty strzał w sytuacji sam na sam oddał Tomasz Kozioł. Najlepszą sytuację LKS Czaniec miał jednak w doliczonym czasie gry, kiedy z 7 metra, mając przed sobą tylko bramkarza w poprzeczkę trafił rezerwowy Zaremba.

- Wiedzieliśmy, że w IV lidze nie będzie łatwo. Przystąpiliśmy do rozgrywek praktycznie tym samym składem, jakim kończyliśmy poprzedni sezon. Stwierdziliśmy, że będziemy grać tymi samymi zawodnikami, którzy wywalczyli awans. Na początku ruszyło fajnie, ale z biegiem czasu coś się zacięło. Niestety doszło parę kontuzji i coś jest nie tak. Z meczu na mecz wygląda to coraz lepiej, ale znowu dostajemy taką niepotrzebną bramkę i tracimy u siebie punkty – powiedział  po meczu trener gospodarzy, Damian Baron.

- Zagraliśmy konsekwentnie od pierwszej do ostatniej minuty – dodał szkoleniowiec gości Maciej Żak. - Dzięki temu mieliśmy ten mecz pod kontrolą. Gdybyśmy do dobrej gry dołożyli jeszcze dobrą skuteczność to wynik byłby bardziej okazały. Nad finalizacją akcji musimy więc jeszcze pracować, bo problemy ze skutecznością mogą się nam odbijać czkawką. Przekonaliśmy się o tym tydzień wcześniej podczas meczu z Beskidem Skoczów, z którym mając przewagę tylko zremisowaliśmy 1:1. Jeżeli poprawimy jeszcze ten element będziemy mogli być w pełni zadowoleni – zakończył trener trzeciej drużyny tabeli.

LKS Goczałkowice – LKS Czaniec 0:1 (0:0)
0:1 – Nazdryn-Platnitski, 64 min
Sędziował Jacek Klica (Bytom). Widzów 100.
GOCZAŁKOWICE: Mrzyk – Baron, Maroszek (65. Złotek), Kordoń, Maśka – Dragon (82. Paprota), Rączka, Benek (67. Widłok), Skipioł (53. Grygier) – Furczyk, Piesiur. Trener Damian BARON
CZANIEC: Majda - Kaczmarczyk, Waligóra, Jurczak, Borak – Nazdryn-Platnitski, Świerczyński, Marczyński (69. T. Kozioł), Palarczyk (61. Grabski) – P. Kozioł, Wilczek (87. Zaremba). Trener: Maciej ŻAK.
Żółte kartki: Palarczyk, Świerczyński, T. Kozioł.

Piotr Tubacki