Seniorzy

Wielkie emocje w Goczałkowicach-Zdroju

12/08/2017 20:57

Beniaminek HAIZ IV ligi zdobył pierwszy punkt na czwartoligowych boiskach choć po pierwszej połowie inauguracyjnego spotkania z GKS II Tychy przegrywał 0:3! W drugiej połowie LKS Goczałkowice odrobił jednak strat, a wyrównującego gola w 3 minucie doliczonego czasu gry strzelił grający trener goczałkowickiej drużyny Damian Baron.


Zaczęło się od ceremonii uhonorowania przez prezesa Śląskiego Związku Piłki Nożnej Henryka Kuli autorów historycznego awansu. Kapitan Damian Maśka odebrał nie tylko gratulacje od prezesa i puchar za mistrzostwo rozgrywek ZINA klasa okręgowa – I grupa, ale także voucher na sprzęt o wartości 2000 zł.

Ale po pierwszym gwizdku sędziego Andrzeja Zabdyra sielanka się skończyła. Tyszanie nie tylko skutecznie bronili dostępu do swojej bramki, ale jeszcze groźnie kontrowali. W 9 minucie po prostopadłym zagraniu Fortuny Duda wbiegł w pole karne gospodarzy i strzałem z 12 metra pokonał Mrzyka. 4 minuty później było już 0:2, bo tym razem po podaniu Dudy J. Piątek wbiegł w pole karne, na 14 metrze minął wybiegającego bramkarza LKS Goczałkowice i strzałem do pustej bramki podwyższył wynik. A rezultat pierwszej połowy ustalił w 33 minucie K. Piątek, który po wrzutce Jakubczyka z lewego skrzydła główką z 10 metra pewnie posłał piłkę do siatki.

Na drugą połowę goczałkowiczanie wyszli z jedną zmianą w składzie, ale wejście Złotka odmieniło drużynę. Już w 51 minucie rezerwowy napastnik po nieporozumieniu w obronie gości znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem, ale Kubik obronił zarówno pierwszy strzał, jak i dobitkę Furczyka. Co się jednak odwlecze... W 64 minucie Furczyk wykonał rzut rożny, a naciskany przez Złotka Lewicki, wprowadzony do niespełna kwadrans wcześniej, tak pechowo interweniował, że strzelił gola samobójczego. Na tym się jednak pech rezerwowego obrońcy nie skończył. W 70 minucie wykonując wślizg pod swoją bramką został bowiem trafiony piłką w wyciągniętą rękę i chwilę później Furczyk pewnie wykorzystał rzut karny.

Atakujący desperacko do końca gospodarze już w 88 minucie byli blisko wyrównania, ale po główce Złotka piłka przeleciała nad wybiegającym z bramki Kubikiem i minęła słupek pustej bramki. Trafiła natomiast w samo okienko gdy stoper i grający trener w ostatniej akcji meczu przymierzył z 17 metra. Techniczne uderzenie okazało się dla bramkarza tyszan nie do obrony...

- Bramka w ostatnich sekundach i to w dodatku dająca nam pierwszy punkt w IV lidze na pewno bardzo cieszy – stwierdził po meczu Damian Baron. - Szkoda, że w pierwszej połowie przegraliśmy ze... stresem. Dla niektórych zawodników to był debiut na tym szczeblu rozgrywek i było to widać, bo błędy indywidualne zaważyły na tym, że straciliśmy trzy bramki. W przerwie zmieniło się nastawienie. Wiedzieliśmy, że nie mamy już nic do stracenia. Postawiliśmy wszystko na jedną kartę. Wprowadziliśmy do gry Adama Złotka, który ma serce do walki i rozruszał nam atak. Miał pierwszą okazję, był współautorem pierwszego gola, bo naciskał obrońcę, który strzelił gola samobójczego. Inni też zagrali odważnie i zdobyliśmy pierwszy punkt w IV lidze, a teraz czekamy na kolejne... mecze i punkty też.

Zdjęcia z meczu można oglądać w galerii.

LKS Goczałkowice – GKS II Tychy 3:3 (0:3)
0:1 – Duda, 9 min
0:2 – J. Piątek, 13 min
0:3 – K. Piątek, 33 min (głową)
1:3 – Lewicki, 64 min
2:3 – Furczyk, 71 min (karny)
3:3 – Baron, 90+3 min
Sędziował Andrzej Zabdyr (Pogórze). Widzów 300.
LKS: Mrzyk – Skipioł, Baron, Kordoń, Maśka – Kiełbasa, Benek (46. Złotek), Rączka, Grygier (71. Paprota) – Furczyk, Dragon. Trener Damian BARON.
GKS II: Kubik – A. Wolak (50. Lewicki), Pańkowski, Robaszewski, Matusz – Jakubczyk (71. Rośkowicz), Fortuna, J. Piątek (65. Żelazo), Duda, K. Piątek – Bojarski (60. Kokoszka). Trener Tomasz WOLAK.
Żółte kartki: Kordoń, Kiełbasa, Skipioł – A. Wolak.