Seniorzy

Od tego w Kuźni Ustroń jest Adrian Sikora

1/08/2018 20:50

Widzowie, którzy w komplecie wypełnili trybuny, pachnącego nowością, kameralnego obiektu w Ustroniu, mieli co oglądać. W pierwszym meczu barażowym o utrzymanie w IV lidze, miejscowa Kuźnia zdecydowanie pokonała Szczakowiankę 4:1.


Zebrana naprędce i prowadzoną od trzech dni przez grającego trenera Łuksza Beretę drużyna z Jaworzna, po strzeleniu kontaktowego gola tuż po przerwie, długo utrzymywała jednak rezultat, który w kontekście niedzielnego rewanżu dawał jej nadzieję na uratowanie przed spadkiem do okręgówki. Jednak gdy na ostatni kwadrans gry na murawę wszedł Adrian Sikora gospodarze przyspieszyli tak mocno, że uciekli gościom na trzybramkowy dystans i są o krok od pozostania w IV lidze.

Warto też dodać, że wszystkie bramki mogły się podobać. Jako pierwszy na listę strzelców wpisał się Wojtasik główkując po wrzutce Czyża, wykonującego rzut rożny. Prowadzenie ustronian podwyższył Iskrzycki trafiając bombą w okienko z rzutu wolnego, wykonywanego z 30 metrów. Tuż po przerwie technicznym uderzeniem z 18 metra odpowiedział Krakowski, od słupka pakując piłkę do siatki i kibice Ustronia zaczęli się niepokoić. Ale końcówka należała do gospodarzy. Najpierw Kuder wypuścił w bój D. Ruckiego, który minął obrońców i mając przed sobą tylko bramkarza pewnie wykonał wyrok. A po chwili Kuder zaliczył kolejną asystę, bo Sikora z zimną krwią wykorzystał sytuację sam na sam i przypieczętował zwycięstwo drużyny Mateusza Żebrowskiego.        

- W drużynie, którą mamy teraz na pewno jest większa rywalizacja o miejsce w podstawowej jedenastce niż mieliśmy w trakcie ligowych rozgrywek, gdy wiosną walczyliśmy o utrzymanie - mówi Mateusz Żebrowski. - Wtedy te punkty w końcówkach nam uciekały, a teraz mamy ten atut i to my potrafimy skutecznie finiszować. Do trzonu zespołu dołączyło kilku zawodników i dzięki temu zachowaliśmy swoją płynność w grze, a dodatkowo mamy możliwość zmian, które dużo wnoszą. Wejście Adriana Sikory w końcówce na pewno rozruszało atak. On to potrafi i od tego tu jest. Liczymy na to, że wykorzystamy szansę, bo znaleźliśmy się trochę niespodziewanie w sytuacji, której miesiąc temu nie braliśmy pod uwagę. Jesteśmy jednak przygotowani do walki o IV ligę, bo z tą myślą budowaliśmy zespół od początku okresu transferowego. To miała być drużyna, która wywalczy powrót wygrywając rywalizację w okręgówce, ale okazuje się, że nie musimy czekać cały sezon, bo możemy to zrobić w dwumeczu. Pierwszy już za nami. Chcieliśmy go wygrać zdecydowanie i wykorzystać autu swojego boiska. Udało się nam to w pełni, choć na początku drugiej połowy był moment, po stracie bramki, że ta pewność siebie z nas trochę uszła. Dobre zmiany dały jednak impuls do dobrej gry i mieliśmy nawet okazje, żeby wygrać wyżej i zamknąć już rywalizację o utrzymanie. Szanujemy jednak to co udało się wypracować i już myślami jesteśmy przy rewanżu. Szkoda tylko, że tego meczu nie dokończył Czyż, bo jego kontuzja wyglądała groźnie i obawiam się, że nie tylko na niedzielny mecz w Jaworznie może go nam brakować. Na pierwszy rzut oka nie wygląda to za ciekawie, ale tym bardziej się cieszę, że udało się nam latem wzmocnić kadrę, bo dzięki temu nawet w takich sytuacjach ma kto grać.

- Cieszę się, że moja bramka przypieczętowała zwycięstwo - mówi Adrian Sikora. - Wszedłem na ostatni kwadrans i pomogłem drużynie. Sytuację sam na sam wykorzystałem tak spokojnie, że sam jestem tym zaskoczony, bo czasem w takich okazjach w głowie mi się kotłuje. A tu może ta świadomość, że mam tylko 15 minut gry, tak na mnie podziałała uspokajająco. Zdrowie jest i chciałbym rozgrywać więcej minut, ale to trener ustala skład i zarządza zmiany więc muszę się z tym pogodzić, bo jestem częścią drużyny, która wywalczyła w pierwszym meczu barażowym dużą zaliczkę. Wierzę, że jesteśmy na tyle mocnym zespołem, że tego nie roztrwonimy. Tonujemy jednak nastroje, bo przed nami jest jeszcze rewanż i dopiero w niedzielę poznamy drużynę, która pozostanie w IV lidze. Cieszymy się jednak, że w tym pierwszym meczu byliśmy zespołem zdecydowanie lepszym, a ja osobiście mam nadzieję, że w swoim piłkarskim CV, w którym ani razu nie zanotowałem spadku, także po barażach ze Szczakowianką będę mógł powiedzieć, że jeszcze nigdy nie spadłem.

Zdjęcia z meczu można oglądać TUTAJ.

Kuźnia Ustroń - Szczakowianka Jaworzno 4:1 (2:0)
1:0 - Wojtasik, 10 min (głową)
2:0 - Iskrzycki, 41 min (wolny)
2:1 - Krakowski, 49 min (wolny)
3:1 - D. Rucki, 81 min
4:1 - Sikora, 84 min
Sędziował Łukasz Groń (Zabrze). Widzów 700.
KUŹNIA: Skocz - Kalfas (64. Waliczek), Fizek, Pala, Madzia - Iskrzycki, Kuder, Jaworski (64. Pietraczyk), Czyż (66. Mazurek), D. Rucki - Wojtasik (75. Sikora). Trener Mateusz ŻEBROWSKI.
SZCZAKOWIANKA: Adamus - Dworak, Seiler, Rutkowski, Wojciechowski - Frąckowiak, Bereta, Biskup, Krakowski (79. Molenda) - Zych, Janeczko. Trener Łukasz BERETA.
Żółte kartki: Czyż, Fizek, Pala, Mazurek - Biskup, Krakowski, Rutkowski.