Seniorzy

Aleksander Sopel strzelił najbardziej efektownego gola

16/04/2018 13:13

20-letni napastnik zespołu BS Polonia Bytom Aleksander Sopel, w pamięci kibiców oglądających wyjazdowy mecz drużyny Jacka Trzeciaka z rezerwami Podbeskidzia ma Stadionie Miejskim w Bielsku-Białej, zapisał się najbardziej efektownym golem.


W 45 minucie spotkania przyjął sobie piłkę podbijając ja na woleja i strzałem z 16 metra w okienko ustalił wynik pierwszej połowy na 3:0. Resztę meczu oglądał już z ławki rezerwowych, bo szkoleniowiec lidera tabeli HAIZ IBV liga – II grupa uznał, że bielszczanie po takim ciosie nie są już w stanie się podnieść więc postanowił oszczędzać siły młodego napastnika na kolejne mecze.

- Czy strzelił pan kiedyś ładniejszego gola?

- Za dużo ich nie mam na swoim koncie – skromnie stwierdził Aleksander Sopel. - Powiem więc tak: przypadkiem przyjąłem, przypadkiem uderzyłem i przypadkiem trafiłem.

- Ale był to wyjątkowo efektowny... przypadek.

- Dziękuję. Miło mi to słyszeć, ale faktycznie ładniejszej bramki nie strzeliłem.

- Jak trafił pan do Polonii?

- Trochę okrężną drogą. Jestem wychowankiem Piasta Gliwice, który jest moim macierzystym klubem i wypożycza mnie. Jesienią występowałem w II-ligowej Gwardii Koszalin, w której zaliczyłem 11 występów. Szczególnie miło wspominam spotkania z ŁKS Łódź, który obok sparingu z czeskim zespołem pierwszoligowym jeszcze z czasów pobytu w Piaście mogę zaliczyć do moich najlepszych, ale nie rozpamiętuję tego co było tylko staram się żeby każdy następny był jeszcze lepszy. Zimą byłem jeszcze na testach w Norwegii, ale nie dogadałem się w kwestiach finansowych więc wróciłem do Polski. Wtedy właśnie pojawiła się propozycja od trenera Jacka Trzeciaka, który chciał mnie zobaczyć w akcji i po sprawdzianie zostałem zawodnikiem Polonii.

- Szybko się pan zaaklimatyzował?

- Nie było z tym problemów. Przyjąłem się chyba w zespole, daję coś zespołowi, tak mi się przynajmniej wydaje – czasem troszkę mnie, czasem troszkę więcej, ale staram się pomóc kolegom wywalczyć awans do III ligi, w której też chciałbym się pokazać grając w Polonii, o ile Piast nadal nie będzie mnie widział w swojej kadrze. Na razie jednak o tym nie myślę tylko koncentruję się na każdym nadchodzącym meczu.

- W pierwszej połowie doznał pan urazu. Co się stało?

- Od jakiegoś czasu mam problem z kolanem. Nie wiem jednak dokładnie co to jest i cały czas borykam się z tym urazem. Noga jest więc tejpowana i bandażowana. Zwykle to wystarcza, ale w meczu z Podbeskidziam II ciężko mi się biegało, bo noga dawała o sobie znać. Ale radzę sobie z tymi problemami i w trakcie gry o nich nie myślę.

- Kogo najbardziej uważnie podgląda pan na treningach?

- Gdy trenowałem z pierwszym zespołem Piasta Gliwice, a miałem taka możliwość przez cztery miesiące, to najchętniej podglądałem w akcji mojego starszego o cztery lata kolegę z osiedla Radka Murawskiego, obecnie zawodnika Palermo. Zawdzięczam mu tez to, ze dobrze wprowadził mnie do szatni, bo fajnie czułem się w zespole Radoslava Latala, bo panowała bardzo dobra atmosfera. Ale po zmianach w sztabie szkoleniowym jeden z trenerów powiedział jednak, że nie widzi dla mnie miejsca w kadrze i poszedłem na wypożyczenie.

- A na kim w Polonii stara się pan „zawiesić oko”?

- Na podobnej pozycji do mojej gra Pan Lachowski...

- Jesteście per pan?

- Nie, ale to przez szacunek... Mówię do niego „Lacha” i to on z racji swojego doświadczenia i umiejętności dużo się mogę nauczyć i z uwagą wysłuchuje jego podpowiedzi i porad.  

- Zastanawiacie się z kim przyjdzie wam grać w barażach o III ligę?

 - Na razie mówimy o tym, ze musimy walczyć o mistrzostwo naszej grupy, ale spoglądamy też na to co się dzieje w grupie I, gdzie Szombierki straciły pozycję lidera i teraz przewodzi tam Ruch Radzionków. Rywalizacja jednak trwa więc nie wiadomo jeszcze jak to się skończy. Dla nas jednak najważniejsze jest to żeby wygrywać swoje mecze.