Kobiety

Wiktoria Nowak wystrzelała Puchar Polski na szczeblu Śląskiego ZPN dla katowiczanek

26/09/2018 21:43

Finałowy mecz Pucharu Polski Kobiet na szczeblu Śląskiego Związku Piłki Nożnej rozegrany został na murawie Miejskiego Stadionu Piłkarskiego Raków. Występujący w roli gospodarza zespół ISD-AJD Częstochowa, który występuje na co dzień w I lidze, nie sprostał walczącej w ekstraklasie drużynie GKS GieKSa Katowice. Wynik 3:0 dla podopiecznych Witolda Zająca oddaje w zasadzie obraz gry, ale trzeba też dodać, że faworytki z trudem dochodziły do pozycji strzeleckich.


Strzały z dystansu, a na pierwszy już w 7 minucie zdecydowała się Kinga Kozak, nie robiły większego wrażenia na Klaudii Ciupie. Częstochowska bramkarka zachowała także czujność w 23 minucie, kiedy to dośrodkowaniu Marleny Hajduk zamykająca akcję Angelina Łąckiewicz-Oślizło złożyła się do strzału na 6 metrze. Źle trafiła jednak w piłkę i ułatwiła zadanie golkiperce, która skapitulowała w 31 minucie.

Klucz do częstochowskiej bramki znalazła Wiktoria Nowak. Po zagraniu Kingi Kozak 16-letnia skrzydłowa z prawej strony pola karnego zdecydowała się na górny strzał i futbolówka po rękach Klaudii Ciupy znalazła drogę do siatki. W ten sposób został ustalony wynik pierwszej połowy, bo kolejne uderzenie z dystansu, tym razem w wykonaniu Natalii Nosalik w 36 minucie, czy strzał z woleja Marleny Hajduk po rzucie wolnym wykonanym przez Angelinę Łąckiewicz-Oślizło w 38 minucie, na bramkarce ISD-AJD większego wrażenia nie zrobiły.

Po przerwie co prawda jako pierwsze zaatakowały gospodynie, bo Patrycja Falborska w 49 minucie przymierzyła z dystansu sprawdzając formę wprowadzonej do gry po przerwie bramkarki katowiczanek Weroniki Klimek, ale później gra przeniosła się na połowę częstochowianek. Do 64 minuty zespół Szymona Mlynka bronił się skutecznie, ale wystarczyło, że po wykonanym przez katowiczanki rzucie rożnym Wiktorii Nowak przeciwniczki pozostawiły odrobinę miejsca w polu karnym i dały chwilę czasu na oddanie strzału z 14 metra, żeby płasko uderzona piłka wylądowała w długim rogu.

Dopiero prowadząc 2:0 drużyna GKS pozwoliła rywalkom na chwilę przejąć inicjatywę, ale skończyło się na szarży Oliwii Pająk, której strzał z 14 metra w 77 minucie obroniła Weronika Klimek i minimalnie niecelnym uderzeniu Justyny Wójcik z rzutu wolnego w 79 minucie. Ostatnie minuty znowu należały jednak do katowiczanek, których grę wyraźnie ożywiło wejście Oliwii Kil i Nikoli Brzęczek, kilka razy próbującej wpisać się na listę strzelczyń. Pieczęć na zwycięstwie postawiła jednak Agata Sobkowicz, której strzał z 25 metra w 83 minucie zaskoczył Klaudię Ciupę.

A po ostatnim gwizdku prowadzącej mecz Anety Kowalskiej obydwie drużyny zostały nagrodzone przez prezesa Śląskiego Związku Piłki Nożnej Henryka Kulę gratulacjami oraz kompletem piłek, natomiast kapitan katowiczanek Natalia Nosalik uniosła w górę puchar. Jego zdobycie oznacza prawo gry w 1/16 Pucharu Polski na szczeblu centralnym, gdzie GKS 17 października zmierzy się na wyjeździe z SMS II Łódź.

- Przyjechaliśmy do Częstochowy, żeby wygrać - stwierdził Witold Zając. - Trzeba jednak podkreślić, że zespół rywalek zaprezentował się bardzo fajnie. Pamiętamy tę drużynę z poprzedniego sezonu i widać, że młode dziewczyny dużo się nauczyły, bo progres jest spory. Zawodniczki i trener wykonały dobrą robotę co było widać na boisku. A dla nas każde zwycięstwo, po ostatnich porażkach na boiskach ekstraligi, buduje i scala ten zespół, który po awansie został mocno zmieniony. Mam więc nadzieję, że to będzie miało także przełożenie w kolejnych meczach. Dziewczynom ten mecz dał więcej wiary w siebie i nawet nie chodzi o grę zespołową, ale o te indywidualne umiejętności w ofensywie, bo z tym mieliśmy ostatnio problemy. Graliśmy, utrzymywaliśmy się przy piłce, ale nic z tego nie wynikało, bo za dużo graliśmy do tyłu. W finale dziewczyny grały zdecydowanie odważniej. Podejmowały i wygrywały pojedynki jeden na jeden. Mam więc nadzieję, że tak samo grać będą na boiskach ekstraligi i w kolejnych rundach Pucharu Polski.

- W naszym zespole zabrakło kilku podstawowych zawodniczek - wyjaśnił Szymon Mlynek. - Grająca w obronie Martyna Jeziorska musiała być w pracy, a pomocniczka Justyna Przybylska i nasza rozgrywająca Natalia Klyta były chore. Szczególnie brak Natalii był widoczny. Starała sie brać ciężar gry na siebie Patrycja Falborska i na tle całej drużyny, którą chciałem pochwalić, ona była najbardziej widoczna. Powiedzmy jednak wprost, że drużyna z Katowic była lepsza. Szczególnie lepiej się prezentowała w bocznych sektorach, gdzie przewagę robili boczni obrońcy. Mimo to długo utrzymywał się wynik 0:1, który dawał nam nadzieję. Dlatego wprowadziłem drugą napastniczkę, ale brak szybkiego doskoku w polu karnym spowodował, że po uderzeniu Wiktorii Nowak straciliśmy drugą bramkę i praktycznie w tym momencie szanse na korzystny wynik zupełnie się oddaliły. Gra z mocniejszym rywalem na pewno zaowocuje jednak doświadczeniem, którego nasz młody zespół, będący w przebudowie bardzo potrzebuje. Rozgrywki  ligowe dobrze nam do tej pory idą i koncentrujemy się już teraz tylko na nich myśląc o tym, żeby znaleźć się w pierwszej czwórce I ligi.

Zdjęcia z meczu można oglądać TUTAJ.

ISD-AJD Częstochowa - GKS GieKSa Katowice 0:3 (0:1)
0:1 - Nowak, 31 min
0:2 - Nowak, 64 min
0:3 - Sobkowicz, 83 min
Sędziowała Aneta Kowalska (Knurów).
ISD-AJD: Ciupa - Drapacz (71. Kępa), Wodarz, Wójcik, Miniak (76. Rusek) - Pająk, Małycha, Krawczyk, Uchnast, Woszczyńska (62. Czaja) - Falborska. Trener Szymon MLYNEK.
GKS: Ludwiczak (46. Klimek) - Konkol, Hajduk, Olszewska, Wojtas (46. Noras) - Nowak, Wojcik (66. Kil), Nosalik, Łąckiewicz-Oślizło (81. Tkaczyk) - Kozak (75. Brzęczek), Sobkowicz. Trener Witold ZAJĄC.