Futsal

Rekord dominuje w polskim futsalu

29/10/2017 20:30

Na krajowych futsalowych boiskach można zobaczyć grę na europejskim poziomie. Świadczy o tym przebieg spotkania Rekord Bielsko-Biała – FC Toruń, wygranego przez bielszczan 9:2!


- Górnik Zabrze lideruje w piłkarskiej ekstraklasie, a wy w futsalowej - podkreślił prezes Śląskiego Związku Piłki Nożnej Henryk Kula, gratulując zwycięstwa prezesowi Rekordu Januszowi Szymurze. - Waszą grę oglądałem z przyjemnością.

Obrońcy mistrzowskiego tytułu, mając na koncie cztery zwycięstwa, w piątej kolejce podejmowali na swoim parkiecie drużynę wicelidera. Torunianie zawsze byli groźnymi rywalami dla bielszczan więc i tym razem spodziewano się trudnej przeprawy. Zanosiło się na nią także po pierwszych minutach gry, bo w 86 sekundzie spotkania, goście rozegrali rzut rożny, a Waszak bombą z dystansu, z pomocą rykoszetu, zaskoczył Nawrata. Ale to co się stało później nie pozostawiło żadnej wątpliwości kto jest lepszy. Podopieczni Andrzeja Szłapy po stracie gola zagrali z taką ambicją, wolą walki i szybkością rozgrywanych akcji, że broniący się goście musieli w końcu skapitulować. Jako pierwszy dobrze spisującego się bramkarz torunian pokonał Franz dokładając nogę do mocnego podania, które z rzutu rożnego wykonał Janovsky. 37 sekund później Janovsky zainicjował akcję po przechwycie i obsłużył Kubika, który z prawego skrzydła strzelił nie do obrony.

To samo można powiedzieć o bombie Seidlera w 16 minucie, a gdy bielszczanie minimalnie zwolnili tempo, na drodze próbujących atakować gości stanął Nawrat. Jego interwencje musiały dodać pewności siebie kolegom z ataku, czego potwierdzeniem były trafienia w końcówce pierwszej połowy Kubika i Bondara, który strzałem spod linii bocznej w długi róg, zapewnił bielszczanom radosny nastrój w drodze do szatni.

O tym, że w czasie przerwy w zespole Rekordu nie nastąpiło rozprężenie świadczył początek drugiej połowy. Mecz zamknęły mierzony strzał Seidlera i popis techniki Bondara, który z prawego skrzydła wbiegając w pole karne krótkim zwodem minął klękającego przed nimi bramkarza gości i zdołał oddać celny strzał z ostrego kąta, trafiając do pustej bramki.

Przez ostatnie 15 minut gry gospodarze mogli więc korzystając z rezerwowych zawodników myśleć już o kolejnych spotkaniach, ale i tak jakość widowiska niewiele ucierpiała. Marek w 32 minucie zrobił bowiem to co należy do napastnika grającego w polu karnym rywali, a przeciwnicy odpowiedzieli 21 sekund później. Wiele razy sprawdzali formę Kałuży, który zmienił Nawrata i popisywał się szczęśliwymi interwencjami, aż wreszcie Mrówczyński płaskim strzałem ulokował piłkę w długim rogu. Ostatnie słowo i tak należało jednak do bielszczan, bo Popławski huknął w 37 minucie z dystansu i postawił pieczęć na okazałym zwycięstwie.

- Byliśmy bardzo zmotywowani, bo w środę zagraliśmy słabszy mecz w Katowicach – mówi Andrzej Szłapa. - Wygraliśmy, choć ja miałem niedosyt i zawodnicy też nie byli zadowoleni. Co prawda jak zobaczyłem to na spokojnie na wideo to nie było aż tak źle, ale nie mówiłem im tego, bo chciałem, żeby wyszli w pełni zmotywowani. Byli naładowani i pokazali superfutsal. Straciliśmy co prawda gola, bo przy naszym kryciu strefą, przy rzutach rożnych, czasem takie znakomite strzały z dystansu, w dodatku po rykoszecie, będą wpadać, ale mimo to graliśmy cały czas swoje i odrobiliśmy tę stratę z dużą nawiązką. Wszyscy zagrali na swoim poziomie. Byli zaangażowani. Wykonali swoją pracę w obronie. Nie wyłączali się. Wracali. Asekurowali. Pomagali koledze, gdy piłka przechodziła naszą pierwszą linię. To mi się podobało u wszystkich. Efektowną bramkę, po której byłem już pewien, że w tym meczu nic nas złego nie może spotkać, strzelił Seidler na 3:1. Rozpędzaliśmy się i to był ten sygnał, że jesteśmy już w tym meczu nie do dogonienia. Ale strzeliliśmy w tym meczu wiele ładnych bramek i od początku utrzymywaliśmy się przy piłce, grając na dużym ryzyku, ale to ryzyko się opłaciło...

Rekord Bielsko-Biała – FC Toruń 9:2 (5:1)
0:1 – Waszak (1:26); 1:1 – Franz (5:27), 2:1 – Kubik (6:04), 3:1 – Seidler (15:56), 4:1 – Kubik (18:22), 5:1 – Bondar (19:36), 6:1 – Seidler (21:37), 7:1 – Bondar (22:58), 8:1 – Marek (31:13), 8:2 – Mrówczyński (31:34), 9:2 – Popławski (36:44).
REKORD: Nawrat (25:16. Kałuża); Janovsky, Kubik, Seidler, Franz – Popławski, Bondar, Budniak, Marek oraz Surmiak, Biel, Cichy, Gąsior. Trener Andrzej SZŁAPA.