Futsal

Słodko-gorzki smak mistrzostwa Rekordu

15/05/2018 10:53

Trener Andrzej Szłapa poprowadził futsalową drużynę Rekordu Bielsko-Biała do historycznego sukcesu. Zespół z Cygańskiego Lasu zaczął sezon 2017/2018 od zwycięstwa w meczu o Superpuchar, następnie wywalczył Puchar Polski i może się już cieszyć z mistrzostwa Polski. Choć do zakończenia rozgrywek pozostały jeszcze dwie kolejki bielszczanie, mając 7 punktów przewagi nad wiceliderem, już od niedzieli mogą świętować obronę tytułu.


- Po niedzielnej porażce Gatty stało się jasne, ze w tym sezonie nikt nas już nie przeskoczy – mówi Andrzej Szłapa. – I to były te słodkie chwile, na które pracowaliśmy cały sezon. Nie było jednak mowy o świętowaniu, bo przed nami był zamykający 25 kolejkę mecz z Cleareksem i chcieliśmy wygrać, żeby wejść do historii futsalu z jak najlepszym bilansem. Liczyłem, że ten luz, na którym mogliśmy już zagrać z chorzowianami, przełoży się na korzystny wynik. Musieliśmy jednak przełknąć gorycz porażki, bo przeciwnicy byli bardzo zdeterminowani, a u nas było już jednak widać lekkie rozprężenie po osiągnięciu celu, jaki założyliśmy sobie przed sezonem.

- Liczył pan na to, że zakończycie sezon bez porażki?

- Przyznam szczerze, że miałem nadzieje, że uda się ustanowić rekord Rekordu i wygrać wszystkie spotkania. Przez 23 kolejki, choć rywale nie jeden raz mobilizowali się na mecze z nami w sposób szczególny, kontynuowaliśmy zwycięski marsz. Przerywaliśmy nawet dwuletnią passę Gatty na jej boisku, ale gdy do meczów ligowych doszedł finał Pucharu Polski i w ciągu 8 dniu musieliśmy zagrać cztery spotkania, to zabrakło nam sił, żeby na wyjeździe pokonać FC Toruń. Nasza zwycięska passa została przerwana remisem 2:2, a po nim przyszła porażka. Nie znaczy to jednak, że kończymy sezon w kiepskich nastrojach. To był bardzo dobry sezon, w którym zagraliśmy bardzo dużo dobrych spotkań i w pełni zasłużyliśmy na mistrzowski tytuł.

- Czy mistrz Polski jest gotowy na podbój Europy?

- Jesteśmy na pewno lepiej przygotowani do tego niż rok temu. Doświadczenie zdobyte na europejskich parkietach oraz zgranie naszego zespołu i jego coraz większa pewność siebie upoważnia nas do tego, żeby myśleć o grze w elicie.

- W tym składzie?

- Co roku staramy się dokonać wzmocnień. Dwa lata temu oraz rok temu przychodziło do zespołu po dwóch zawodników i po tym sezonie też może pojawić się ktoś, kto podniesie wartość zespołu, w którym mamy jednak naprawdę zawodników na najwyższym poziomie. Lider Paweł Budniak, kapitan Honza Janovsky, snajperzy Michal Seidler i Oleksandr Bondar, Michał Kubik, który znakomicie wprowadził się do drużyny, pivoci Rafał Franz i Michał Marek, którzy mieli bardzo trudne zadanie grając pod presją rywali, walczący Artur Popławski, strzelający Łukasz Biel, robiąca postępy młodzież… To że wymieniłem zawodników z pola nie znaczy wcale, że bramkarze nie byli nam potrzebni. Graliśmy „futsal na tak” co w wielu przypadkach oznaczało, że rywale też dochodzili do sytuacji bramkowych i wtedy zarówno Michał Kałuża i jak i Bartek Nawrat prezentowali swoja wysoką formę. Obaj byli gotowi do gry i bez względu na to kogo dysonowałem do gry miałem gwarancję, że bramkarz będzie naszym mocnym punktem. Zdaję sobie sprawę, że dla nich taka gra na zmianę pewnie nie była łatwa, ale ja nie ponosiłem ryzyka stawiając raz na jednego, raz na drugiego.

- Myślicie już o tym jak będzie wyglądała mistrzowska feta?

- Zanim zaczniemy ostatni mecz sezonu, to zagramy jeszcze z Piastem i w Gliwicach. Przygotowujemy się więc przede wszystkim do tego meczu, żeby nasz bilans mistrzowskiego sezonu był jak najlepszy, ale nie da się ukryć, że w klubie mówi się głównie o ostatnim spotkaniu, w którym zagramy z Gattą 25 maja o godzinie 18.30 w hali pod Dębowcem. To ma być święto futsalu, na które zapraszamy wszystkich. Rok temu w naszej hali zabrakło miejsc na trybunach i wielu chętnych nie mogło zobaczyć ostatniego meczu sezonu. Teraz każdy będzie mógł przyjść i z tego co wiem czekać będą dodatkowe atrakcje. My koncentrujemy się jednak na naszej grze, bo chcemy na finiszu sezonu zagrać tak jak na mistrza przystało.