Dzieci i Młodzież

16-letni Szymon Bielusiak uczy się od seniorów

11/03/2018 21:08

Urodzony 2 maja 2001 roku obrońca GKS Tychy Szymon Bielusiak był wyróżniającym się zawodnikiem meczu I ligi wojewódzkiej A1 Junior (ZOBACZ TABELĘ), w którym tyszanie podejmowali Stadion Śląski Chorzów. Nic nie robił sobie z tego, że rywale byli starsi.


- „Mały”, czyli mierzący ponad 190 centymetrów stoper naszej drużyny, zagrał pewnie w defensywie – mówi trener tyszan Piotr Mrozek. - W juniorach, w swojej specjalności nie ma konkurencji, dlatego trenuje z pierwszoligowym zespołem GKS Tychy. Ale to nie znaczy, że już wszystko potrafi. My wiemy jakie ma atuty oraz jakie ma braki i mówimy mu nad czym ma pracować, żeby rozwijał swój talent. Moim zdaniem to jest zawodnik, który ma potencjał na ekstraklasę. Postawą i boiskowym spokojem przypomina mi Mateusza Matrasa jeszcze z czasów gry w Gwarku Ornontowice, z którego jako 19-latek trafił do Piasta. W Gliwicach awansował z drużyną do ekstraklasy, a dzisiaj po zsumowaniu występów w Piaście, Pogoni Szczecin, Lechii Gdańsk i Zagłębiu Lubin, w którym gra obecnie, dobija już 200 występów na najwyższym krajowym szczeblu. Szymon też jest taki „bez układu nerwowego”. Ale jeszcze raz podkreślę, że to jest dopiero materiał, a z materiałami jest tak, że z tego samego kawałka można uszyć frak, albo ubranie robocze...

Mający za sobą występy w reprezentacji Śląskiego Związku Piłki Nożnej Szymon Bielusiak też chłodnym okiem patrzy na swoją karierę.

- Niewykorzystany rzut karny na początku meczu ze Stadionem Śląskim nie podciął nam skrzydeł – wyjaśnia Szymon Bielusiak. - Wręcz przeciwnie. Jeszcze bardziej nas to zmobilizowało do lepszej gry, bo chcieliśmy wygrać. Straciliśmy jednak gola po sytuacji, w której zabrakło komunikacji i koncentracji, ale takie momenty się w meczu zdarzają. Musieliśmy się więc jeszcze bardziej zaangażować w grę i najważniejsze, że „złamaliśmy” przeciwnika. Trochę brakowało nam celności, szczególnie przy stałych fragmentach gry, których było sporo. Dlatego musimy nad tym pracować, żeby w następnych spotkaniach przełożyć to na gole. Trenuję co prawda z pierwszym zespołem, ale wśród juniorów też czuje się bardzo dobrze, bo każda drużyna GKS to rodzina. Jako zawodnik z kadry pierwszej drużyny przychodzę do tego zespołu żeby dać z siebie ile tylko mogę. Nie chcę powiedzieć, że „schodzę” żeby pomóc, bo przecież jestem tu jednym z najmłodszych. Staram się po prostu pokazać z jak najlepszej strony. To marzenie o grze w I lidze nabiera realnych kształtów przez sam fakt trenowania z takimi piłkarzami jak Daniel Tanżyna czy Marcin Biernat, którzy grają na pozycji stoperów. Możliwość podglądania ich na co dzień na boisku to dla mnie wielka szansa. Żeby ją wykorzystać czeka mnie jednak ciężka praca.

Zdjęcia z meczu można oglądać TUTAJ.